Szanowni Państwo, Drodzy Korporanci!
Pierwszy Bal Konwentu Polonia odbył się w 1911 r. w Warszawie. W okresie międzywojennym Bale Konwentu odbywały się w Wilnie, rokrocznie, z licznym udziałem ówczesnych elit - ziemian, profesorów, oficerów kawalerii, artystów i przedsiębiorców. W 1929 r. Bal Konwentu przemianowano na "Czarną Kawę". Nazwę tę zachowano do dzisiaj.
IV Powojenna Czarna Kawa
28 stycznia 2012 r. w Gmachu Głównym Politechniki Gdańskiej odbyła się „Czarna Kawa Fuksów Konwentu Polonia”, czyli bal w stylu retro zorganizowany przez Konwent Polonia.
Honorowy Patronat nad balem objął Jego Magnificencja Rektor Politechniki Gdańskiej, prof. dr hab. inż. Henryk Krawczyk. Komitet organizacyjny składał się z przedstawicieli wszystkich stanów konwentowych – od fuksów, przez comilitonów po filistrów pod kierunkiem com. Krystiana Adamiaka – komisarza balowego.
Radości, że bal, którego tradycje sięgają 1911 r., udało się zorganizować już po raz czwarty w powojennej historii Konwentu, towarzyszyły obawy organizatorów o to, czy nasi goście będą bawić się tym razem co najmniej tak dobrze jak w poprzednich latach. Postanowiono, że poza dochowaniem wierności tradycjom i wymogom prawdziwego balu, zostaną wprowadzone nowe elementy. Tak się stało.
Przybywających gości witał Prezes Konwentu. Każda Pani otrzymała różę. O godz. 20:30 rozpoczął się krótki koncert muzyki poważnej w wykonaniu kwartetu smyczkowego. Około godz. 21:00 olderman Konwentu i Jego Magnificencja Rektor oficjalnie otworzyli IV Czarną Kawę życząc udanej zabawy, zapraszając do pamiątkowego zdjęcia oraz do poloneza, który poprowadził Wodzirej, Pan Marcin Morawski z Warszawy. Dla gości przygotowano różne atrakcje. Na tradycyjnym balu nie mogło zabraknąć tańców klasycznych – walców, tang, czy fokstrotów. Zadbano aby zadowolić również tancerzy gustujących w bardziej nowoczesnych rytmach. Pierwszą niespodzianką tego wieczoru był kurs tańca belgijskiego. Żywe, skoczne rytmy wyraźnie przypadły do gustu uczestnikom tej zabawy. Kulminacyjnym momentem tanecznej części balu był, zgodnie z tradycją, walc kotylionowy. W tym roku, w dowód hołdu złożonego miejscu, w którym się znajdowaliśmy — pary kotylionowe utworzyły znane wynalazki i ich autorzy. I tak – swojego twórcy poszukiwały na salach balowych m.in. maszyna parowa, żyletka, radio, czy bomba atomowa – dostarczając gościom sporo radości. Kiedy pary zostały skompletowane, wodzirej dał znak i rozpoczął się walc kotylionowy. W międzyczasie odbywała się balowa loteria. Po raz pierwszy zorganizowano ekspozycję prezentującą bogatą, prawie 200-letnią historię Konwentu Polonia. Przed północą odbył się również kolejny krótki występ kwartetu smyczkowego wzbogacony o multimedialną prezentację. Nowoczesna muzyka wykonana na tradycyjnych instrumentach z elektronicznym akompaniamentem przypadła do gustu gościom, co bardzo nas ucieszyło. Był to debiut takiej formy towarzyszących balowi atrakcji. Kiedy niepostrzeżenie nadeszła godzina 3 w nocy – umowny koniec balu — wielu gości bawiło się jeszcze na parkiecie lub rozmawiało na sali jadalnej. Fakt ten, prawdziwy komplement dla organizatorów, jeszcze bardziej zachęcił nas do kontynuacji naszej balowej inicjatywy w przyszłości.
Dziękujemy serdecznie naszym Drogim Gościom i już dzisiaj zapraszamy Ich na V powojenną Czarną Kawę Konwentu Polonia, w karnawale 2013 r.
O "Czarnej Kawie" 2011
W sobotę, 12 lutego 2011 r., po raz trzeci w powojennej historii Konwentu Polonia, odbył się bal, zwany tradycyjnie „Czarną Kawą”.
Przez cały dzień w gmachu głównym Politechniki Gdańskiej trwały prace aranżacyjne, które przemieniły najwyższe piętro budynku w salę balową. Gości przy wejściu witali członkowie Prezydium Konwentu na czele z Prezesem. Każda Pani otrzymała różę. Zanim zabrzmiały dostojne nuty poloneza, odbył się krótki koncert kwartetu smyczkowego. O ustalonej godzinie wodzirej dał znak, że ,,Poloneza czas zacząć”. Panowie prosząc panie do tańca ustawili się w dwóch rzędach. Trudno opisać wszystkie figury tego poloneza: tunel, łączenie, rozdzielanie, znów łączenie. Najbardziej zaskakujący był moment, kiedy wodzirej poprowadził pary schodami w dół – tego nikt się nie spodziewał.
Parkiet powoli zapełniały tańczące pary. Dużym zainteresowaniem cieszył się kącik loteryjny obsługiwany przez fuksów oraz młodszych comilitonów. Każdy los wygrywał drobną nagrodę i brał udział w losowaniu nagród głównych -wśród nich zaproszenie na przyszłoroczną „Czarną Kawę” oraz słynne nalewki filistra Konwentu. Jedną z najpopularniejszych atrakcji była możliwość wykonania zdjęcia w konwencji retro – w kolorze sepii, na tle historycznych widoków. W trakcie balu zorganizowano także aukcję malarstwa młodych, gdańskich artystów.
Przed północą odbył się tradycyjny walc kotylionowy. W tym roku pary kotylionowe tworzyli autorzy i tytuły ich powieści. Wybitni znawcy literatury pomagali przyjaciołom, pozostali mieli do dyspozycji „ściągawkę” przygotowaną przez Konwent. Walc kotylionowy i w tym roku sprawił ogromną radość uczestnikom. Niebiorący udziału mogli jedynie podziwiać wirujące pary krążące po sali.
Czas upływał niepostrzeżenie. Szybko minęła północ i nadeszła godzina 3 nad ranem. Najwytrwalsi goście towarzyszyli nam do samego końca żałując, że kolejny bal odbędzie się dopiero za rok.
Dziękujemy za wspólną zabawę i do zobaczenia na przyszłorocznej Czarnej Kawie.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
O "Czarnej Kawie" 2010
Po wielu tygodniach oczekiwań, nastał dzień 6 lutego 2010 r. Początek lutego okazał się w tym roku mroźny, ale słoneczny. Kiedy około godziny 18:00 ostatni w tym dniu studenci opuszczali budynek szacownej Politechniki Gdańskiej, (dawnej Königliche Technische Hochschule zu Danzig) dostrzegli krzątaninę na najwyższej kondygnacji zabytkowego gmachu głównego. Znana im dobrze główna aula wykładowa zamieniała się w salę bankietową. Wielki Hall przed aulą przeobrażał się w salę taneczną w dawnym stylu... Na najwyższej ścianie rozwinięto 5 metrowe płachty amarantowego sukna, obszyte trójkolorową taśmą. W centrum ogromny napis: "1>2". Tego już było za wiele adeptom nauk ścisłych ! Co tu się dzieje - pytali sami siebie.
Pierwsi goście przybywali do gmachu Politechniki około godziny 20:00. Pozostawione w szatni płaszcze kryły dżentelmenów we frakach, smokingach i wieczorowych garniturach. Wspaniałe kreacje balowe i efektowne koafiury pięknych dam lśniły pomimo panującego na głównym dziedzińcu półmroku.
Przybywających na bal, na parterze witali Prezesi - Konwentu Polonia i Koła Filistrów, którzy kłaniając się z rewerencją wręczali damom róże. Winda zawoziła gości na 3 piętro zabytkowego budynku Królewskiej Technicznej Szkoły Wyższej z 1904 r. Tam ich oczom ukazała się pięknie przystrojona sala taneczna. Tylko pozornie panował spokój, tylko wprawne oko zauważyło napięcie w oczach komisarzy balowych obejmujących wzrokiem każdy szczegół. Na środku trwała próba generalna figur poloneza. 10 par ustalało najtrudniejsze momenty tańca - aby wszystko przebiegło bez zarzutu. Stoły w sali bankietowej lśniły bielą obrusów przystrojonych kwiatowymi kompozycjami. Ciepły i zimny bufet kusił oczy i nęcił zapachem.
Goście zwiedzali sale, przysiadali na fotelach ustawionych wzdłuż galerii, podziwiali wystrój.
Punktualnie o 21:00 komisarze zaprosili wszystkich do sali tanecznej. Olderman Konwentu Polonia otworzył Drugą powojenną Czarną Kawę Fuksów Konwentu Polonia wieńczącą obchody 100-lecia kartelu Polonii i Arkonii. Dumny, zaprezentował liczny coetus fuksowski po czym gorąco podziękował Jego Magnificencji Rektorowi Politechniki Gdańskiej za udostępnienie pięknych sal uczelni. Magnificencja w ujmujący sposób wytłumaczył obecnym pozorny błąd w nierówności "1>2". Profesor doktor habilitowany inżynier informatyki nie mógł postąpić inaczej ! "Drodzy Państwo - to twierdzenie jest w matematyce fałszywe, ale w życiu - jak najbardziej prawdziwe. Życzę Państwu wspaniałej zabawy !". Burza oklasków uświadomiła wszystkim, że na sali znalazło się ponad 200 gości. Barwny kobierzec pięknych kreacji błyszczących na tle surowej elegancji biało-czarnych fraków i smokingów. Wśród gości wymienić warto, oprócz Filistrowych i Filistrów, Polonusów, Arkonów, Welety i fuksów Laudy - Panią Konsul Królestwa Danii, Pana Konsula Królestwa Szwecji, pisarza Pana Stefana Chwina, artystów malarzy - Pana Kiejstuta Bereźnickiego i Pana prof. Czesława Tumielewicza, Pana Edmunda Krassowskiego byłego szefa gdańskiego IPN.
Wówczas dano znak do poloneza. Oczom gości ukazał się niecodzienny widok. Wysoki, szczupły mężczyzna w srebrnym fraku z pękiem wstążek na lewym ramieniu. To Pan Marcin Morawski. Wodzirej Czarnej Kawy. Skupiona twarz i dłoń uniesiona do góry. "Para za parą" - padła dyskretna komenda i ruszył staropolski tan. Co to był za polonez ! W charakterystycznym, falującym ruchu, sto par ruszyło do tańca. Czy się uda ? Czy wodzirej sprosta takiemu wyzwaniu ! Czy uformują się wymarzone figury? Nikt nie spodziewał się, że do tańca staną niemal wszyscy goście. Sala taneczna wydała się nagle śmiesznie mała. Ale nic to! Wodzirej już rozwija czwarty szyk. Wąż wije się między kolumnami zatacza krąg i ... wchodzi w tunel ! Tunel na 100 par ! Ale i to nic ! Wodzirej łączy czwórki, łączy ósemki i ... tak ! - powstaje ślimak, ogromny skręcający się korowód gości. Przed oczami tańczących przemykają kolejne twarze gości. Wodzirej żartuje - "jest szansa, aby odnaleźć znajomych, sprawdzić, kto przybył na bal". Pojawiają się uśmiechy, ulga przechodzi w uznanie i zachwyt. Brawa dla wodzireja, brawa dla poloneza. Brawo.
Zaczynają się tańce. Najpierw spokojnie, dyskretny walc angielski, tango. Goście zajmują miejsca w sali bankietowej. Przy długim stole bufetowym pojawia się kolejka. Pierwsze rozmowy, drobne uprzejmości, trudny wybór przekąsek, dań ciepłych, napojów - dla partnerki i dla siebie.
Ale zabawa nie znosi przerw. Kapelmistrz zwany dziś z obca didżejem wyczuwa nastroje sali tanecznej. Próbuje szybsze i wolniejsze, skoczne i stonowane tańce. Widać, że już wie, ma kolejne pomysły. Przygasa światło na sali tanecznej. To zachęca wahających się. Parkiet wypełniają kolejne pary. Tymczasem, w rogu sali rozpoczyna się Loteria Konwentu Polonia. Każdy los wygrywa, a ponadto bierze udział w losowaniu nagród głównych. Tych przygotowano sporo. Znikają losy, słychać radość szczęśliwców, którzy wylosowali wypatrzony przedmiot. Niektórzy grają systemem. Kupują po kilka losów. Comiliton z fuksami zachęcają, objaśniają, pomagają. W drugim rogu trwa dyskusja nad wyższością whisky nad ginem. To oczywiście barek, gdzie tradycyjnie schroniło się kilku dżentelmenów - mniej skorych do tańca miłośników towarzyskiej konwersacji. Takie są prawa balu !
Komisarze spoglądają na zegarki - czas na walc kotylionowy ! Na sali pojawiają się kosze z kotylionami. W tym roku noszą imiona znanych par z historii i literatury. Rozpoczyna się tradycyjna zabawa w poszukiwanie swojej pary. Każdy musi ją odnaleźć, wszak za kilkanaście minut kolejna zabawa taneczna z wodzirejem. Kmicic szuka Oleńki, Ksantypa rozgląda się za Sokratesem, a Krzysia Drohojowska zastanawia się czy wybrać Ketlinga czy Michała Wołodyjowskiego. Wszak obaj pałali do Niej gorącym uczuciem ! Wszystko wyjaśnia "ściągawka" przygotowana specjalnie w tym celu. Jak u Sienkiewicza - wygrał Ketling.
Nadchodzi czas walca kotylionowego. Kto nie znalazł pary ma na to ostatnią szansę. Niestety aż 6 pań pozostało bez partnerów. Przykra sprawa. Ich partnerzy nie wytrzymali presji i zrejterowali. Smutek maluje się na twarzach pań. Fuxmaior daje dyskretny znak komisarzowi balowemu, co oznacza "jesteśmy gotowi". Fuksi błyskawicznie stają przed paniami. Ukłon fuksa, radość zaskoczonych pań i 6 par dołącza do kotyliona. Uśmiech Wodzireja uspokaja debiutantów. Stali bywalcy licytują się - czy będzie "koszyczek"? Czy będzie "gwiazda"? "Niee - to się rzadko udaje". "To za trudne". Ale nic to. Wodzirej Marcin Morawski po raz kolejny pokazuje klasę. Formują się czwórki, para za parą, formujemy ósemki, Panie na lewo, Panowie na prawo. "Chusteczka", "lusterko". Para dobiera kolejnych tancerzy. Panie dobierają panów, panowie dobierają panie. Szesnaście par wiruje w walcu. Ogólny walc. Trema tancerzy znika niepostrzeżenie. Ostatni sceptycy patrzą z zainteresowaniem. Żałują, że nie sięgnęli po kotylion. Ale nic to ! Pan Marcin poprowadzi jeszcze tej nocy 3 walce figurowe. Ostatni przed 2:00 w nocy - chyba najwspanialszy. Ponad 40-minutowy bez przerwy. "Przekładaniec", "kotek i myszka", "koszyczki" - tańczący utworzą wszystkie słynne figury walca.
Sala bankietowa tętni życiem. Zmieniają się goście przy stołach. Zawierają się nowe znajomości. Co rusz słyszy się pytania o Konwent, o dekle, bandy. Korporanci objaśniają z dumą arkana comment, w jego części dostępnej dla wilderów.
Stolik loterii przeżywa oblężenie - za chwilę losowanie nagród głównych. W koszu nie ma już losów ! A było ich tak wiele. Oklaski nagradzają szczęśliwców, których numery wylosowano. Uśmiechnięci odbierają nagrody.
Po północy - aukcja na program stypendialny "Paderewski" dla uzdolnionej, acz ubogiej młodzieży z terenów dawnego ZSRS. Piękne dzieła sztuki ofiarowane przez twórców. Unikatowe nalewki przygotowane przez filistrów Konwentu, koszulka polskiego olimpijczyka Leszka Blanika z Pekinu, ścieżka dźwiękowa do filmu "Rewers" z odręcznym zapisem nutowym i autografem kompozytora i wiele innych precjozów.
A sala wciąż pełna tancerzy. Twisty, rock-and-rolle walczą o prymat z walcami i tangami. Nie ma przestojów, nie ma nietrafionych utworów. Poły od fraków i rąbki sukni balowych falują w rytm wiedeńskiego walca.
Nagle — pauza. Poruszenie w środku sali balowej budzi zainteresowanie. To jeden z gości oświadcza swoje uczucia partnerce i prosi ją o rękę. Prawdziwe zaskoczenie. Krótka niepewność młodzieńca i widzimy uśmiech szczęścia na obliczu damy. Burza oklasków. Gratulacje. I pierwszy, piękny, narzeczeński walc. Tworzy się nowy, balowy obyczaj. Na poprzedniej „Czarnej Kawie” również były oświadczyny. Wojtek i Malwa są już dzisiaj małżeństwem ! Obu parom życzymy dużo szczęścia.
Rektor Politechniki żegna się dopiero przed godziną 2:00 i dyskretnie opuszcza bal. Ponad połowa gości bawi się dalej. O godzinie 3:00 (kiedy ten czas upłynął ?) - czas na ostatni taniec. Tango Carlosa Gardela, znane z filmu "Zapach kobiety". Komisarze balowi dziękują gościom i zapraszają za rok.
Powoli cichną rozmowy. Dostojne cyfry, na tle amarantowego tła głoszą "1>2". Po raz kolejny przekonaliśmy się jak głęboko prawdziwe jest to hasło. Filistrzy znad chmury nie musieli się dzisiaj wstydzić: "Tak tutaj było - jak to było dawniej" !
Wybrane zdjęcia z Czarnej Kawy 2010r.
Aby uzyskać dostęp do pełnej galerii zdjęć z Czarnej Kawy 2010 prosimy o kontakt pod adresem: czarna-kawa@konwentpolonia.pl
O "Czarnej Kawie" 2008
Rocznica 180 – lecia była dla Konwentu Polonia datą pod wieloma względami symboliczną. Fakt, że dane było naszej korporacji przetrwać tak długo, jest dla nas wielkim honorem, lecz przede wszystkim ważnym zobowiązaniem, tym bardziej, że z datą ta zbiegała się dziesiąta rocznica reaktywowania czynnego Konwentu w Trójmieście. Po wakacjach ruszyły ponownie intensywne lekcje tańca towarzyskiego – wszak gospodarzom pierwszego od 1939 roku balu Konwentu (zwanego tradycyjnie w Konwencie „Czarną Kawą”) nie wypadało nie znać kroków walca... Niedoścignionym wzorem był dla nas Komersz 100 – lecia Konwentu (obchodzony przed osiemdziesięciu laty w Wilnie), z którego mamy liczne relacje.
Po miesiącach przygotowań, 10. listopada nadszedł dzień Czarnej Kawy – gorączkowej bieganiny, odbierania fraków, smokingów i ostatni moment by nabyć pozostałe brakujące części strojów, jak np. muchy; dzień przygotowywania sali balowej i dopinania wszystkiego na ostatni guzik. Już poprzedniego dnia przyjęliśmy liczną delegację bratniej korporacji akademickiej Fraternitas Estica z Estonii. Z samego rana przyleciało z Rygi czterech gości z łotewskiej korporacji Talavija - wśród nich powszechnie znani w korporacyjnym, bałtyckim światku fil. fil. Intars Sontars i Janis Andersons. W gronie korporantów obecnych na balu znaleźli się ponadto przedstawiciele zaprzyjaźnionych korporacji Arkonia i Welecja z Warszawy, a także Chrobria z Poznania. Ani się wszyscy obejrzeliśmy, a wybiła godzina Czarnej Kawy, która miała miejsce na Wyspie Ołowiance, w odrestaurowanych wnętrzach starych spichrzów, obecnie zajmowanych przez Centralne Muzeum Morskie.
Impreza zaczęła się nieco po 20:00. Wtedy to z ramienia Konwentu licznie przybyłych gości powitali com. Tomek Grybek (Prezes) i com. Marcin Wiszowaty (olderman). Przy tej okazji olderman sprawił małą niespodziankę swoim fuksom, każąc im śpiewać wobec 180 gości „Pieśń fuksowską”... Fuksów wsparła starsza brać Konwentowa mocą swoich zaprawionych w licznych Komerszach gardeł, przez co hymn fuksów zabrzmiał naprawdę godnie... Rozpoczęła się zabawa. Gości do poloneza, a następnie do licznych walców prowadził doświadczony wodzirej – filister bratniej Arkonii Andrzej Szeptycki. Bal obfitował w szereg zabawnych sytuacji, bodaj najwięcej z nich przydarzyło się przed walcem kotylionowym, kiedy ponad pół godziny stolice państw prowadziły poszukiwania samych państw. Po tańcach przyszła pora na losowanie – niektórym szczęściarzom udało się trafić nawet 2 zwycięskie losy, inni musieli zadowolić się pamiątkowym kuponem z konwentowej loterii – każdy z niepowtarzalnym numerem seryjnym.
Warto wspomnieć, że cały czas naszej zabawie towarzyszyli muzycy z „Detko Band” – już w trakcie zabawy spore wrażenie zrobiły na nich możliwości kartelowych trubadurów. Najpierw dał się poznać zgromadzonym dostojny baryton com. Wojtka Dowgiałło, który, oświadczywszy się swojej dziewczynie Malwinie, zaśpiewał wobec swojej dame de coeur, jak i wszystkich zgromadzonych, przy akompaniamencie „Detko Band” piosenki „Summertime” i „Love me tender”. Coś pięknego! Następnie dał nam poznać swoje możliwości improwizacyjne Shakin’ Novik, czyli kol. Paweł Nowicki z Arkonii śpiewając, znów przy akompaniamencie sprawdzonych „Detko Band”, wymyśloną na poczekaniu jazzową balladę „Konwent Polonia ma już 180 lat”.
Niepostrzeżenie w tej balowej atmosferze minęła północ, przeszła 1:00 i rychło nastała 2:00 godzina... I nawet gdy nasza kapela zaprzestała już grać, to goście dalej ochoczo gawędzili w sali jadalnej nie chcąc kończyć tego nader udanego wieczoru... Niestety, tym razem nie było nam się dane bawić do białego rana – nazajutrz czekały kolejne punkty programu obchodów – „Śniadanie filisterskie”, Akademia i Komersz 180-lecia w Dworze Artusa. Najważniejsze jednak, że z relacji obecnych na balu wiemy, że pierwsza od 70 lat „Czarna Kawa Fuksów Konwentu Polonia” podobała się, i większość zaproszonych gości ochoczo wyraziła chęć udziału w kolejnych tego typu imprezach organizowanych przez Konwent. Dziękujemy i zapraszamy !
Galeria zdjęć z Czarnej Kawy 10 listopada 2008 r.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Kontakt.
W razie jakichkolwiek pytań, prosimy Państwa o kontakt z organizatorami.
e-mail: czarna-kawa@konwentpolonia.pl
kontakt telefoniczny +48 509 974 582
Konwent Polonia - organizator Czarnej Kawy.
Konwent Polonia jest najstarszą w Europie Wschodniej korporacją akademicką. Istnieje nieprzerwanie od 181 lat. Powstał w Dorpacie (dziś Tartu w Estonii) w 1828 r., w 1919 r. przeniósł się do Wilna, po 1941 r. istniał na uchodźstwie w Londynie, by w 1998 r. powrócić do Polski i odtąd działać w trójmiejskim środowisku akademickim. Celem Konwentu Polonia jest wychowanie młodzieży akademickiej na dobrych obywateli, w duchu patriotyzmu, ale również poszanowania dla odmiennych poglądów politycznych i religijnych. Nasza dewiza „Jedność większa od dwóch” ilustruje przyjaźń i oddanie korporantów dla wspólnych ideałów, na których wsparta była przez wieki potęga Rzeczypospolitej.
Więcej informacji znajdą Państwo pod adresem www.konwentpolonia.pl.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)














